Na jednym z wykładów z teorii literatury (chyba z profesorem Józefem Olejniczakiem) usłyszałam zdanie, którego dokładne brzmienie zatarło się w pamięci, ale sens pozostał. A jest on taki: jako filolog zacznę od definicji.
Czym jest niepodległość? Zaglądam do reprintu słownika Doroszewskiego SJPD. Tak, to archiwalny słownik, ale lubię go.
Spójrzmy na drugą definicję niepodległości:
Niepodległość to swoboda działania, samodzielność. Dlaczego akurat ta definicja jest dla mnie ważna?
Co mnie cieszy w tej niepodległości?
Z tej 100. rocznicy odzyskania przez mój kraj niepodległości bardzo się cieszę, a nawet jestem dumna. Niepodległość to piękna sprawa. Mogę czytać, mówić, śpiewać w swoim języku, poznawać jego historię, zwiedzać swój kraj, brać udział w wyborach, tworzyć coś jako Polka…
O niepodległość trzeba jednak dbać. Pielęgnować ją. Ciągle przypominać sobie, co tak naprawdę znaczy – w sensie ogólnym, a także dla mnie osobiście. W znaczeniu pierwszym i znaczeniu drugim.
Z okazji odzyskania niepodległości składam życzenia… samej sobie
Nie tylko dziś, ale każdego dnia życzę sobie bycia niepodległą nauczycielką.
Niepodległą, czyli jaką?
- Taką, której praca nie jest w jakikolwiek sposób zależna od egzaminów zewnętrznych. Nie chcę być rozliczana z ich wyników. Nie chcę uczyć pod nie. Nie chcę gonić z materiałem, żeby tylko zdążyć przed pierwszym testem. Uważam, że to nieetyczne względem ucznia i względem nauczyciela.
- Taką, która sprawdza wiedzę ucznia w sposób, który dla tego ucznia uzna za najwłaściwszy, kierując się swoją merytoryczną i metodyczną wiedzą oraz doświadczeniem – także starszych stażem koleżanek i kolegów.
- Taką, która ma swobodę stosowania podczas lekcji metod, które uzna za najwłaściwsze dla swoich uczniów.
- Taką, która ma swobodę wyboru lektur, które uzna za najwłaściwsze dla danej klasy i uzyska przy tym wsparcie finansowe szkoły. Dlaczego brakuje pieniędzy na zakup wartościowych książek do szkolnych bibliotek?
- Taką, która ma swobodę wyboru podręcznika i swobodę niewybierania podręcznika.
- Taką, która może samodzielnie skorzystać ze szkolnej drukarki i ksero, by wydrukować przygotowane przez siebie w pocie czoła materiały.
- Taką, której wiedza merytoryczna i metodyczna będą traktowane z szacunkiem przez uczniów i rodziców, a także kolegów, dyrekcję i organ prowadzący.
- Taką, której pozycja w szkole nie będzie zależna od tego, kto ją lubi, a kto nie.
- Taką, której wolno rozwijać się zawodowo w wybrany przez nią sposób – na kursach, studiach podyplomowych, webinarach – i którą wspiera się przy tym finansowo.
- Taką, której – szanując jej niezależność osobistą – nie marnuje się czasu na przegadanych radach pedagogicznych, spotkaniach zespołów, mało wartościowych szkoleniach itd.
- Taką, która może bez obaw napisać to, co wyżej napisała 🙂
Co dopisałabyś/dopisałbyś do tej listy, niepodległa nauczycielko/niepodległy nauczycielu?
Popieram każdy punkt. Dodałabym- taką, ktòra nie musi tracić czasu na pisanie raportòw z ewaluacji,wypełnianie dodatkowych dziennikòw,wypisywanie zbędnych dokumentòw. Zamiast tego może przygotowywać się na spotkania z uczniami,by wzbogacać ich wiedzę w sposòb ciekawy i twòrczy! Stop papierologii!
Racja!Z tym też się zgadzam. Powinniśmy skupić się na nauczaniu i wychowywaniu (w zakresie, w jakim jesteśmy w stanie; szkoła nie zastąpi rodziny), a papierologię mieć ograniczoną do minimum… Za chwilę utoniemy w papierze 🙁
Wszystko popieram. Dodam…
Taką, do której rodzice,dyrekcja, mają odrobinę zaufania i nie podcina się jej skrzydeł, bo tak.Tylko współpracuje, pomaga, wyraża zainteresowanie.
To właśnie miałam na myśli, kiedy pisałam "Taką, której wiedza merytoryczna i metodyczna będą traktowane z szacunkiem przez uczniów i rodziców, a także kolegów, dyrekcję i organ prowadzący." Ale podkreślenie, że chodzi o zaufanie i wsparcie jest bardzo ważne, dziękuję! 🙂
Zgadzam się, a od siebie dodam jeszcze -taką, która nie będzie drżeć przed tym, że niezadowolony rodzic napisze na nauczycielkę skargę do kuratorium.
O… Tak!